wtorek, 6 marca 2012

Równowaga

Czasem musi być taki dzień, kiedy bez wyrzutów sumienia zaszywam się w domu.
Odstawiam na bok przedszkole.
Odmawiam spacerowi.
Pozwalam zaspać na kubek mleka i ciastko.
Nadrabiam zaległości w niewdzięcznym prasowaniu.
Przekraczam dozwolony limit bajek.

Tak sobie tłumaczę tę dzisiejszą szaroburą deszczowość...

5 komentarzy:

  1. Wiesz DC mysle sobie, (ale moge sie mylic)ze to wszystko wynika z faktu jak ciezko czasmi kobiecie z ambicjami w pozytywnym tego slowa znaczeniu (nie mylic z przeambicjonowana)byc matka w dzisiejszych czasach. Byc dla dzieci meza i normalnej rodziny zamiast robic spektaku;arne kariery. Jak powiesz-jade na Konferencje na drugi koniec swiata - robi wrazenie nawet jezeli Twoje dzieci jedza wtedy chinczyka, graja caly dzien na Xboxie i sa niewychowane. Jak powiesz mam szczesliwy dom, dzieci i opiekuje sie rodzicami. Jest nrmalnie - nie robi wrazenia. Za malo blichtru i fajerwerkow. Zbyt normalnie. Nie wiem jak u Ciebie ale u mnie to nieustanna walka rozumu z jednak jaks pogonia do tego by ktos doecenil mnie i to co robie. To kim jestem a nie kim byc powinnam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lidka, temat rzeka..., wszystko zależy chyba u mnie przynajmniej od pory dnia, nastroju, pogody, stopnia zmęczenia, poziomu hałasu, itd. gdy jest nieciekawie odzywają się we mnie wszystkie ambicje/marzenia/niespełnienia z pierwszych dwudziestuparu lat mojego życia. wtedy dobija mnie wszystko. mam wrażenie, że juz nigdy nie wyjdę z zasranych pieluch, butli mleka o 4 nad ranem, niekontrolowanego pisku przy kasie i innych takich.
      wtedy uciekłabym chętnie na taką konferencję, na koniec świata. gdy jest słonecznie, pogodnie, względnie cicho, bez zaległości, cieszę się tym co mam, jestem szczęśliwa z kazdego pokrojonego i zjedzonego pomidorka, nie pamiętam o planach z czasów liceum czy studiów, które prawdopodobnie nigdy nie zostaną zrealizowane.
      dziś jest dzień zdecydowanie na nie...

      Usuń
  2. Moze nie byly na tyle wazne, zeby je realizowac a Ty jako madra kobieta wiedzials intuicyjnie co jest dla Ciebie lepsze i to wybralas. Moze powinnas zagrac dla najazniejszej dla Ciebie publicznosci Meza i dzieci i pozwolic im zaczac Cie podziwiac i czerpac radosc z tego co potrafisz. Oni sa najwierniejsza publicznoscia i jedyna, ktora Cie naprawde kocha. Pozdrawiam i wracam do swojej kuchni robic to co potrafie najlepiej i paradoksalnie kocham. Sprzatac i gotowac. Pozdrawiam slonecznie i optymistycznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sorry DC za ten nawiedzenie-moralizatorski komentarz. Tak jakos wyszlo. Slonca i Milosci,ktora uskrzydla.

    OdpowiedzUsuń
  4. dzieki Lidka! żadne sorry, wielkie dzięki za optymizm, ja przy najbliższej okazji nadmiaru optymizmu też się chętnie podziele, dziś pojadę na twoim :)
    miłego dnia! idę parzyć rumianek...

    OdpowiedzUsuń