środa, 7 marca 2012

Przy najbliższej okazji

Podczas najbliższego pobytu w Polsce zajrzę starannie do szaf, komódek, pod schody, do garażu, może nawet wejdę na strych.
Wszędzie, gdzie się tylko da.
Może uda mi się odnaleźć zawieruszoną chyba podczas zeszłorocznej przeprowadzki naszą namiętność.
Starannie zapakuję.
Przewiążę sznurkiem.
I przywiozę tutaj...
Żeby się na dobre znowu zadomowiła...

13 komentarzy:

  1. Oj z ta namietnoscia....
    Powiem tyle, ze przylaczylabym sie chetnie do szukania...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) pozdrowionka ciepłe Tarsis, znajdziemy ją! dopadniemy! damy radę!

      Usuń
    2. Oczywiscie, ze damy rade! Kto jak nie my ? :-)

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lidka, nie strasz mnie tym szukaniem innych kobiet, tylko takiego kanału mi tu teraz brakuje! Biorę się do roboty!

      Usuń
    2. Kazdy zwiazek przechodzi rozne etapy, szczegolnei takie wieloletni, to ze namietnosc czasem wygasa, nei oznacza ze facet zaraz bedzie szukal sobie kobiety na boku.
      TO normalna kolej rzeczy, przy latach bycia razem, dzieciach, codziennyhc trudach.
      A powtarzanie facetowi jak papuga, ze cokolwiek nie zrobi to jest wspanialy to dla mnie w ogole smiech na sali :-)
      Na namietnosc trzeba czasu dla siebie, spokoju, bodzcow...
      I za namietnosc w zwiazku jakby nie bylo sa odpowiedzialne zawsze dwie osoby, a nie tylko jedna :-)

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Lidka,
    sorry, moze nie powinnam pisac, ze to bzdury, bo kazdy ma prawo do wlasnego zdania. Powiem inaczej dla mnie to bzdury.

    Dla mnie podstawa jest szczerosc, chec zmiany, naprawy i czas dla siebie.
    JA z moim juz niejedno przeszlam, i naprawde rozne fazy w zwiazku, i wiem, ze tylko to dziala. Przynajmniej u mnie.
    Z tym, ze ani ja, ani on nie jestesmy ludzmi, ktorzy ida na latwizne, ze jezeli cos nie pasi, albo namietnosc wygasa to od razu szuka sie zamiennika na boku.
    Ja w sumie mam dosyc feministyczne zapedy, czego sie nie wstydze, i dla mnie mowienie przez kilka dni mezowi, ze jest piekny i wspanialy, kiedy mamy jakis problem, kojarzy sie z glupiutka blondynka, robiaca wszystko pod dyktando i przynoszaca cieply obiad i kapcie.
    Zeby nie bylo, moj naturlany kolor wlosow to blond :-P

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. To przeciez normalne, ze badac 20 lat z jednym czlowiekiem, oboje sie zmieniacie,z wygladu, z zachowania, zwiazek ewaluuje, zmienia sie, uczucia tez sa rozne. Nie mozna wymaqgac od siebie i od drugiej osoby, ze bedzie tak jak na poczatku i tak jak sobie wymarzymy.

    Ja tez nie skupiam sie na wadach, bron boze, ale tez nie stwarzam sobie jakiejs iluzji, ktora ma jemu badz mnie dodac skrzydel.
    Jezeli ja np mam kilka kg za duzo, wole zeby maz mi powiedzial, ze tak rzeczywiscie, bo licze na jego szczere zdanie i obiektywna ocene sytuacji, a nie oczekuje komplementow w stylu i " nic nie widac, wygladasz jak zawsze pieknie" jezeli np wiem, ze przytylam 10 kg :-P

    Ale widocznie ile par tyle sposobow, i kazdy ma prawo do swojego podejscia :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. DC Skasowalam te moje wczorajsze komentarze, bo za duzo bylo w nich filozofowania. Pozdrawiam. L

    OdpowiedzUsuń
  9. Lidka, szkoda... dobrze, że przynajmniej zdąrzyłam sobie poczytać, trzymaj się, jak ci tam w dzisiejsze święto?

    OdpowiedzUsuń