czwartek, 15 marca 2012


Nasze życie stoi już częściowo w pudłach.
Lato przepycha się z wiosną.
Znowu zasypiamy na tyle blisko siebie, że potrafię wyczuć wypalonego w przerwie obiadowej papierosa.
Miasto znowu należy do mnie.
Przemierzam kilometry w pogoni za cieniem, słońcem, huśtawką, świeżą rybą, owocami od rolnika, tanim płynem do naczyń. Mam swoje skróty. Zadomowiłam się. Dobrze mi tu.
Za kilka dni rodzice przywiozą znowu chwilowy kawałek Polski.
A tymczasem próbujemy z El arię Bacha do majowego koncertu, co chwilę przerywając i szukając plądrującej jej mieszkanie Młodszej. Niech i tak będzie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz