piątek, 10 lutego 2012

Wzór


Jestem kochającą matką.
Wypełniłam plan kilkuletni.
Matura, bo bez niej nie ma przyszłości.
Studia, bo bez nich nikt nie weźmie.
Mąż, bo potem będzie za późno i nikt nawet nie spojrzy.
Dzieci, bo z fizjologią kobiety lepiej nie zadzierać, lepiej przed trzydziestką, kariera poczeka, rodzina najważniejsza.
Kocham swoje dzieci nad życie.
Tylko niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego obwiniam je o czekoladopochodne pryszcze na twarzy,
o swędzącą nieumytą głowę i niezmyty czasem wieczorny makijaż.
O dodatkowy kilogram, co to uciekł spod kontroli.
O niewyrzucone cuchnące śmieci i kudły uciekające do wszystkich stupięćdziesiętu domowych kątów.
O ceratę, co miała być wiecznie czysta, a już zachodzi plamami prozaicznej powtarzalnej pomidorowo-kawowej codzienności.
O wiecznie brudne kafle łazienkowe.
O to, że niespodziewanie, bez zapowiedzi skończyła się w tym samym czasie i szminka i fluid.
Ale kocham bez opamiętania...

5 komentarzy:

  1. Och DC, jestes przemeczona i potrzebujesz zrobic cos tylko dla siebie. Nalezy Ci sie, masz taka szanse? Ja wprawdzie nie mam dzieci,ale zycie przytlacza w tym momencie i to baardzo. Moze nowy dom cos zmieni? Kiedy przeprowadzka. Zycie to zmiana i potrzebujem ich aby nie zwariowac. Trzymaj sie dzielnie:D Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
  2. 1 kwietnia spać już będziemy na nowym miejscu. przemęczona? nie, Aniu,to chyba nie jest fizyczne przemęczenie, czasem psychiczny kierat daje się bardziej we znaki...
    ale trzymam się, każdej pozytywnej myśli i pozytywnej chwili czepiam się jak rzep psiego ogona...

    OdpowiedzUsuń
  3. To juz niedlugo. Trzymam kciuki! Rozumiem, fizyczne przemeczenie latwiej pokonac, psychiczne czasem jest nie do zniesienia. Moze jak twoja druga coreczka pojdzie do przedszkola znajdziesz cos dla siebie. Moze w jakiejs szkole muzycznej albo prywatne lekcje,albo jakies zajecia na uczelni w poblizu. Kierat domowy odbiera mi sily do zycia i to niekonczace sie mycie garow. Gotowawnie tak mi zbrzydlo ze moglabym nie jesc gdyba tak mozna. Pozdrawiam Cie cieplo, A

    OdpowiedzUsuń
  4. ooooooooooooo, jak tylko druga się trochę odlepi i zacznie być mamma-indipendente to ja najpierw zacznę od tournee po stolicach europejskich i odwiedzę stare znajome, a potem... potem wrócę do uczenia, ale jeszcze gdzieś po drodze wybiję mężowi z głowy ochotę na syna...

    OdpowiedzUsuń
  5. No to planuj,planuj...I zycze szybkiego spelnienia tych planow- marzen. Tak sobie pomyslalam ze jest nam ciezko bo jestesmy na obczyznie. Nie masz babc, cioc pod reka. Nie podrzucisz dzieci, nikt za ciebie nie ugotuje obiadu. Jestes samotna, bo jednak pomimo ze masz przyjaciol to i tak kazdy ma swoje zycie. Wszytko musi byc zaplanowane, umowione. Nie wpadniesz nigdzie na kawke z dziewczynami bez zapowiedzi. Brakuje mi tej Polskosci. Jednak mamy inne dusze i ludzie sa bardziej blisko. A poza tym jak powiedziala Hillary Clinton:" It takes a village to rise a child". I to jest prawda,samemu ciezko. Jestes mama, wiem ze kochasz coreczki nas zycie, ale nie zmienia to faktu ze masz potrzeby jako czlowiek, kobieta, muzyk itd. Ten bol kiedy rzeczywistosc przytlacza jest jak kamien na szyi. Sciskam, Ania

    OdpowiedzUsuń