czwartek, 9 lutego 2012

Tata

Wczoraj porozmawiałam sobie z tatą.
Już nie pamiętałam, jak dobrze mi to robi.
Ten jego optymizm.
Ta wiara w "będzie lepiej, córusiu".
To przekonanie, że "zdrowie jest najważniejsze".
Udaję taką dorosłą, taką niezależną, mamuśkę, żonę, gospodynię domową, a siedzi we mnie nadal mała dziewczynka, która zajadała się w sobotnie poranki w barze mlecznym przed zajęciami z pianina bułkami z masłem popijanymi kubkiem z kakao.
Ja tak potrzebuję pogłaskania. Przytulenia. I pocieszenia.
Rodzice od tego są.
Przyjadą może za miesiąc, na drugie urodziny Młodszej.
Potrzebuję ich.
A siebie się pytam.... "czy ja kiedykolwiek dorosnę?"...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz