poniedziałek, 27 lutego 2012

Stało się...

Wiem, wiem. Niestaranne i mało żurnalowe.
Ale mamy! Wreszcie! Udało się!
Nasze pierwsze domowe sushi! Zbiegałam dziś za składnikami całe miasto.
Efekt powalił mnie na kolana.
Wynagrodził wszystkie dzisiejsze wylane poty i wykrzyczane brednie.
A Tobie moja droga za inspirację dziękuję i kłaniam się po pas!

7 komentarzy:

  1. Wyglada smakowicie, co jest w srodku, bo rozumiem ze to wersja wegetarianska? Az mi slinka cieknie, zainspirowalas mnie DC. Chyba "zmalpuje" i tez zrobie w tym tygodniu:) Ania

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu, w środku absolutny standard czyli zielony ogórek, marchewka, wędzony łosość, płaty wodorostów posmarowane serkiem filadelfia,
    niektóre miały odrobinę wasabi na łososiu. powiem Ci, że to sushi śniło mi się dzisiaj całą noc. jestem strasznie szczęśliwa, bo często nachodzą mnie takie smakowe zachcianki, ale wyprawa z dziećmi do restauracji japońskiej u nas w miasteczku to jak narazie tylko nerwy i wysokie koszty:) ja zmałpowałam stąd:
    http://www.makecookingeasier.pl/na-obiad/kuchnia-japonska-futomaki/

    aaa, nie udało mi się tylko znaleźć tego octu ryżowego, ale powiem Ci, że efekt i tak był jak dla mnie porażający! spróbuj koniecznie!!! dc

    OdpowiedzUsuń
  3. Super !
    sushi to jeden z moich najulubienszych "jedzen" :-)
    Ja bym marchewke np na avokado wymienila.... mmmmm... :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tarsis, ja też:) ale avocado kupiłam strasznie twarde i gorzkie, teraz na parapecie czeka cierpliwie na drugą turę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziekuje DC, na pewno zrobie:D Ania

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja już nie szukam octu ryżowego, bo go nigdzie nie ma. Dałam za wygraną i zastąpiłam go odrobiną octu winnego. Ale marchewka i filadelfia? Nieeeee... za to polecam gamberoni (di surimi). No i pora albo szczypiorek.

    Przy pierwszym sushi klęłam jak szewc i zarzekałam się, że nigdy więcej. Jak zwykle się nie sprawdziło :).
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. wbucie, spróbuję z tym porem, a marchewkę i filadelfię znalazłam w internecie, mnie smakuje! polecam!

    OdpowiedzUsuń