wtorek, 7 lutego 2012

Późny start

Dzisiaj wstałyśmy o 11.35.
Czy to w ogóle możliwe przy dwójce dzieci.
Ano możliwe.
Po tygodniu wykańczającej grypy jesteśmy tak osłabione, że tracimy poczucie czasu.
Zresztą... a co mi tam. Wszystko pozamykane, szkoły też, mąż wybył na wtorkowy maraton.
Generalnie ma się wrażenie, że wszystko stanęło w miejscu, a my siedzimy w bunkrze, gdzie dostarczane są zapasy żywności.
Przetrwamy!

1 komentarz:

  1. Świetnie ujęte. Niby nie jesteśmy uwięzieni, a wrażenie jest właśnie takie jak napisałaś, jak w bunkrze. Przetrwamy! :)

    OdpowiedzUsuń