środa, 22 lutego 2012

No to pościmy


Bez popołudniowych ciastek, bo te poranne przy kawie to jak Bolek i Lolek, nie da się tak jedno bez drugiego. No więc bez tych popołudniowych, no i bez chleba. Całkowicie.
Dam radę. A jakże...

Obiadem zaskoczyłam sama siebie. Trzy sałatki.
Moje numero uno, które mogłabym jeść codziennie przez 12 miesięcy w roku czyli grillowane bakłażany polane olejem extravergine, posypane natką pietruszki, z kawałkami czosnku.
Gotowane brokuły z pestkami dyni, orzechami włoskimi i peperoncino, to ostatnie na trawienie.
I na zapchanie typisz-połlisz twarożek, rzodkiewka, szczypiorek, czosnek...

Potem popołudniowa komputerowa kawka.

W brzuchu zaczyna burczeć i ssać. Dam radę.
Tylko zakupy w centrum, powrót, kolacja i spać. Dam radę.

-----------

Wpadamy wszystkie trzy do domu.
Dziewczyny w kuchni jak zwykle robią raban.
Dopierają się do ciepłej bagietki.
Kroję małe pajdki, smaruję ślicznym białym masłem.
Niosę do pokoju.
Wracam do kuchni.
I pękam.
Rzucam sie na bagietkę.
Najpierw wersja z samym masłem.
Jest ok. Już mi lepiej. To przecież wspomnienie dzieciństwa. Wolno mi.
Potem z masłem i dżemem truskawkowym. Wolno, bo to uruchamia wspomnienia wycieczek i śniadań kontynentalnych.
Zaczynam się sama wstydzić przed sobą.
Ale nie potrafię się opanować.
To takie pyszne i uruchamia wspomnienia z pierwszych włoskich wakacji i pracy we włoskim barze.
Na stół wjeżdża przygotowana w ekspresowym tempie pasta z tyńczyka, majonezu i kaparów.

----
Koniec pierwszego dnia mojego postu.

6 komentarzy:

  1. hihihihihi jakbym czytała o sobie :) każda moja dieta trwa od poniedziałku najdalej do wtorku ihihhihi szkoda życia , daj sobie spokój :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. :) w całym tym dzisiejszym grzesznym dniu jestem dumna z tego, że podczas zakupów nie kupiłam słoika nutelli w wersji xxl:)

    OdpowiedzUsuń
  3. :) a ja wytrzymałam 4 dni bez słodkości :) i pękłam dzisiaj przy cudownie smakującej "krówce"...ale i tak nie jest źle- 4 DNI !!! pozdr.Lila

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lila, ja po tych pierwszych dniach dochodzę do krzepiącego wniosku... w moim wieku sukcesem jest utrzymać wagę, a nie chudnąć, i tego się trzymajmy przez najbliższe postne dni:) pozdrówka

      Usuń
  4. Ja nawet nie próbuję :) Czytając Twój wpis, nabrałam apetytu :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ewa Anna, lepiej zapobiegać niż leczyć, ja zwykle dietę zaczynam już w sklepie, bo jak kupię ciepłą bagietkę to mur beton ją wpierniczę.
    Polecam ten sposób!

    OdpowiedzUsuń