poniedziałek, 6 lutego 2012

Niegadatliwy typ

Mąż w piątek zrobił zakupy.
Kupił nam na osłodę gotowe rogaliki.
W sobotę i niedzielę rano włączał piekarnik i szykował śniadanie.
Wszędzie pachniało piekarnią.
Wczoraj, przy takim porannym stołowaniu puściły mi emocje.
Zaczęłam płakać jak bóbr.
Podszedł.
Przytulił.
Pomogło..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz