sobota, 25 lutego 2012

Niebo


Niebo. Piękne, spokojne i przeniebieskie. Takie jest moje dzisiejsze włoskie niebo, pod którym toczy się moje życie...
---
Jeden tylko tydzień, ale tydzień istotny, w pewnych kwestiach poczyniliśmy niemalże milowe kroki.
Znaczy się, rzecz to względna, ale po ostatnim wysiadywaniu jaj w domu przez 6 tygodni, ten tydzień minął co najmniej tak szybko jak "fashion week" w Mediolanie.
Umowa podpisana.
1 marca dostajemy klucze.
Mieszkanie przed czwartkiem zostanie wysprzątane na koszt firmy. Nie powiem, miło to było usłyszeć. Bo o ile nie będzie to stan, jak mawia mój tata, piko-belo (teraz tak myślę, że to pewnie od piccolo i bello:), to świadomość, że ktoś jednak machnie ścierą po polerowaniu parkietu przed nami jest pocieszająca, łagodząca ogólną panikę, jaka zapanowała w mojej głowie.
To już.
Już tuż tuż.
Wchodzimy. Wybieramy meble. Zamawiamy. Zasłony. Poduchy. Pokój dzieczyn. Mansarda.
Rośliny na balkonie. Dwóch balkonach! Wbijanie gwoździ na zdjęcia, gdzie chcę i jak chcę.
Na skutek tego nagłego zwrotu akcji (nie liczyliśmy na klucze tak wcześnie, wstępnie miały być 1 kwietnia) przeprosilismy się z feralnym sklepem. Tym razem sie udało. W torbie miałam zapas zabawek, kredek, ciastek.

I tak o to jest już chyba końcowa koncepcja...
Zobaczymy. Tych końcowych było już wiele...

9 komentarzy:

  1. Co za chwila, powodzenia!!! Chciałabym dożyć takiej ale my wciąż w rozkroku, mieszkanie w Warszawie, nasze życie w Hiszpanii i ciągle nie wiadomo jaką podjąć decyzję, bo kryzys, bo wypadałoby najpierw jedną hipotekę spłacić itd. Z każdą rozmową wracamy do punktu wyjścia. Tak mam już dość prowizorki wynajmowanego mieszkania, staram się je oswoić różnymi sprzętami, narzutami, poduchami, lampami. Oj poszlałabym sobie urządzając własny dom. Pozdrawiam! A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, jak ja Cię rozumiem, my w rozkroku stalismy odkąd się poznalismy, czyli prawie 12 lat...:) Już sama nie wiem, co mnie bardziej cieszy, czy to, że wreszcie własne, czy to, że nareszcie kompletnie puste i wszystko ad a do zet musimy zostać przez nas kupione... :)

      Usuń
  2. Jak ja lubie Twojego pozytywnegi bloga! Czytam go sobie jak mnie dopadaja smutki i smuteczki i robi mi sie lepiej,pogodniej. Bardzo sie ciesze z Twojego nowego miejsca. Mnie takie momenty zawsze dodawaly skrzydel+wiosna+ slonce. Mam tylko nadzieje ze nie jestem w ciazy. Czwartej! A moze tylko udaje ze mam nadzieje. Moze wcale nie bylabym taka przerazona. Trzymaj sie cieplo..

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej Lidka! Czwarta ciąża...
    wykracza to poza moje wszelkie horyzonty myślowe... trzymam kciuki za tak/nie * niepotrzebne skreśl sam :)pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  4. ale fajnie !!! cieszę się razem z Wami !!! a Lidka fajnie będzie miała (może ) ja nie mam teraz możliwości i niby już nie planuję ale gdzieś na dnie główeczki synuś mi się kołacze :))) pozdrawiam Was obie !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monique, wiem, jestem prawie pewna, że gdy moje psiapsiółki zaczna rodzić (narazie większość jest na etapie "chodzenia":) to zachce mi się znowu :) tak było przed drugą córcią, że niby już nie, że wystarczy jedno, a tu nagle buch i "ja chcę drugie dziecko". Teraz to jednak też mało wykonalne, zresztą moje ciąże były w wersji horyzontalnej, więc przy dwójce dzieci bez grupy wsparcia to byłaby dość ryzykowna decyzja.... a u Ciebie moja droga taki synuś, kopiący na wsi w piłkę z tatusiem by się przydał :)
      pozdrawiam!

      Usuń
  5. Gratuluje DC! Nowy poczatek i inne zycie:) Troche mnie tylko zasmucil fakt ze wy tak o tym rozkroku. ja tez tak mam i nie myslalam ze mozna tak zyc przez tyle lat. to ile jeszcze przede mna...


    Bardzo sie ciesze z waszego nowego domu. I tyle pomyslow do zrealizowania, sky is the limit:)))Pozadawiam,Ania

    OdpowiedzUsuń
  6. Aniu, rozkrok nie powiem, łatwy nie był, ale dzięki niemu doceniam tymbardziej gdy wszystko powoli wraca do pionu, czego Tobie z całego serducha życzę! Wiosna idzie, bedzie cudnie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzieki DC:))) Ania

    OdpowiedzUsuń