niedziela, 12 lutego 2012

Moje miasto

Oblężenie trwa nadal.
Zdrowiejemy, ale świat zewnętrzny cały czas niedostępny.
Jeszcze kilka dni, kilkadziesiąt godzin i ... wyjdzie słońce.
W tych dniach, częściej niż kiedykolwiek zdarzało mi się uciekać od codzienności prosto pod kołdrę. Zamykać oczy i przypominać sobie miejsca i sytuacje.
Dziś myślałam o moim mieście.
Jakże ono dziwne.
Bez rynku, ale gdy chcesz kupić świeże cięte kwiaty lub wełniane góralskie skarpetki idziesz na rynek właśnie.
Sklep złoty róg leży przy jednej z bardziej szarych ulic.
Miasto industrialne, ale pełne ludzi sztuki lub za sztuką tęskniących.
I te wieczne wyrwy w ulicach, które powinny być proste jak blat, bo przejeżdżają przez nie dziesiątki tramwajów dziennie.
Tego lata obiecuję, że podaruję sobie kilka samotnych spacerów.
Schudłam sporo więc wysilę się i włożę kolorową sukienkę.
Może nawet zostanę na wieczornego drinka.
Tak, pojadę do centrum autobusem.
Jak za dawnych licealnych czasów.
Pobłąkać się...
Jestem przecież taka młoda...

5 komentarzy:

  1. Tez czasem tesknie za moja wioska i bliskim jej miastem rowniez, jak i Krakowem. Czasy studenckie to najpiekniejsze momenty w moim zyciu. chetnie bym wsiadla w tramwj i poblakala sie troche...

    Jak udalo cie sie schudnac DC, masz jakas magiczna recepte? Pozdrawiam, Ania

    OdpowiedzUsuń
  2. żadna magiczna recepta, dotknęłam po prostu dna... to taki moment, kiedy nie bylam w stanie patrzeć na zdjęcia, bo widziałam własne ciotki, których tusza zawsze mnie jako nastolatkę i studentkę odstraszala, taki moment , kiedy nie jesteś w stanie przymierzyć spódnicy w sklepie,bo na samą myśl o widoku wlasnego ciała w przymierzalni dostawałam ciarek.
    nie straciłam dużo, ogółem jakieś 8-9 kilo, jestem i tak na etapie jednej z moich najgorszych wag okresu przedślubno-przedciążowego, ważnę, że krążę wokół tej wagi już od ponad pół roku i nie mam efektu jojo, czego bardzo się bałam...

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiem jak to jest kiedy nie mozesz patrzec na wlasne zdjecia a i kupic zadnych ubranc nie mozna bo w lustrze straszy:D
    Gratuluje, 8-9 kg to duuuzo! I wazne ze utrzymujesz stala wage, organizm powoli sie przyzwyczja i stabilizuje matebolizm. Im jestem starsza tym trudniej mi schudnac. Stosowalas jakas diete, czy po prostu ograniczylas porcje i stosowalas jakies cwiczenia? Pozdrawiam i zycze dobrego samopoczcia, Ania

    OdpowiedzUsuń
  4. Aniu, zaczęłam rok temu w marcu, po kilku tygodniach jedzenia sałatek bez żadnego efektu - sięgnełam po dukana. byłam na nim miesiąc,niewiele, ale pozwoliło mi to na szybki spadek wagi i efekty, potem dukana odstawiłam, bo lato na wsi bez truskawek, porzeczek itd bylo niewykonalne, ale zostawiłam sobie parę dobrych nawyków, np. ograniczanie białego pieczywa. minął rok. aktualny wypracowany stan to: regularnie jadane posiłki, jest ich około 5,
    praktycznie nie jadam typowych kanapek z masłem i czymś tam, w domu są zawsze razowe sucharki, które przegryzam do sałatek na przyklad, jadam wszystko, nawet słodycze, ale staram się równoważyć posiłki, jeśli zjem zbyt obfity podwieczorek, to na kolację liść sałaty. poza tym codziennie rano i wieczorem się ważę. nie ćwiczę, bo nie mam na to odpowiedniej ilości cierpliwości, dużo spaceruję, jeżdzę na rowerze w każdej wolnej chwili, robię zakupy prawie codziennie, żeby wyjść z domu i zrobić te parę kroków. aktualnie brakuje mi 3 kilo do wagi ślubnej, ale to plan na te wiosnę, w to lato będę nareszcie cudna! :) wierzę w to!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zycze tej wyczekanej cudnosci! Dziekuje za cenne wskazowki. Spacery i rower zawsze sie sprawdzaja. Ja rowniez nie lubie cwiczyc ale spacerowac uwielbiam. Serdecznosci, Ania

    OdpowiedzUsuń