poniedziałek, 9 stycznia 2012

Wieża z kart

Młodsza śpi snem głębokim i spokojnym.
Od prawie dwóch lat usnęła beze mnie tylko 2, słownie dwa razy.
Etap usypiania przy jednoczesnym masowaniu mojego przedramienia bezpowrotnie chyba minął.
Za to zaczął się nowy, zdecydowanie bardziej skomplikowany dla mnie, a mianowicie, żeby usnąć trzeba obydwie rączki wsunąć do maminego rękawa, lewą do lewego, prawą do prawego, na szczęście.
Zatem usypiam ją w szlafroku, bo halka rękawa nie ma.
Do tego, gdy chcę już się ewakuować, ostatnio nasuwa mi się takie skojarzenie, że muszę robić to co najmniej tak samo sprawnie, jak sprawnie należy wysunąć dolną kartę, żeby misternie układana konstrukcja nagle w ciągu jednej sekundy nie runęła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz