poniedziałek, 16 stycznia 2012

Styczniowe kredki

Starsza odstawiona do instytucji.
Młodsza w ogromnym szoku organizacyjnym, bo cóż można robić w szary bury dzień bez starszej siostry. A ja?
Ja porządkuję zakamarki.
Strugam kredki.
Dojadam wczorajsze ragu'.
I myślę.
Myślę o tym, że pamiętam dokładnie styczeń 2011.
Pamiętam, bo Starsza po raz pierwszy w życiu została zaparkowana u teściów na południu Włoch ze względów czysto logistycznych, Młodsza uczyła się siadać, pies rodziców zasrywał sukcesywnie ich małą działkę, którą miałam się opiekować, a oni szczęśliwi i zrelaksowani pływali na promie costa bodajże smeralda. Wrócili rozpromienieni, bo oto odkryli nowy sposób na podróżowanie. Bezpieczny, komfortowy, zorganizowany, pic błuin...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz