poniedziałek, 2 stycznia 2012

Powoli do pionu

Dziewczyny kompletnie rozregulowane.
Tydzień na południu pozbawił je wszystkich wypracowanych przez nas nawyków.
Młodsza usnęła po północy.
Kurw z moich ust posypało się tej nocy conajmniej pięć, bo conajmniej pięć razy wstawałam do piciu, siusiu, smoczka, przytulania i przykrywania.
Jedenasta godzina upływa przy dosypiających dzieciach i stygnącej pobudzającej kawie.
Sprawdziłam pogodę - ma padać.
Psychicznie nastawiam program na domowe przedszkole w wersii full-immersion, bo w tym kraju do szkół i przedszkoli wraca się po Święcie Trzech Króli...

4 komentarze:

  1. Dziękuję za odwiedziny na mojej stronie, która próbuje opisać emocje i punkt widzenia rzeczywistości z perspektywy toskoemiliańskiej. Życzę cierpliwego ochłonięcia po rozregulowaniu urlopowym, ale takie zmiany dobrze robią na monotonię codzienności, nawet jeśli ciężko się potem przestawić. Ja też trochę wywędrowałem tylko w kierunku północnym, mijając Bolonię:) Wszystkiego dobrego w zaczętym roku!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też dziękuję za odwiedziny i za pozostawienie śladu... A rok 2012? Niech nie będzie gorszy od poprzednika.... niczego więcej...

    OdpowiedzUsuń
  3. Sil i cierpliwosci do dziatwy zycze :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tarsis, to jak? zaczynamy? Mnie przybyło łącznie z grudniem jakieś 3-4 kilo, proponuję w tym tygodniu program: po 17.00 tylko owoce i warzywa...

    OdpowiedzUsuń