poniedziałek, 2 stycznia 2012

Podróż-widokówka

Wczorajszy powrót do domu był jak oglądanie filmu z serii national geografic.
Piękne słońce i porażająca widoczność.
Zaraz po opuszczeniu Gargano stanęła przed nami niespodziewanie ośnieżona ściana masywu Gran Sasso.
A po naszej prawej stronie na błękitnej adriatyckiej tafli po raz pierwszy od ponad dziesięciu lat, jak na dłoni, podano nam wszystkie trzy Isole Tremiti.
Piękna ta autostrada trzeba przyznać.
Szczególnie w wersji południe-północ, bo wtedy bliżej do morza...
I w pewnym momecie uświadomiłam sobie, że owszem urlop się kończy i my wracamy do domu, ale tym razem nasz dom to nie obskurne przejście graniczne w Chałupkach i szare deprymujące śląskie wsie.
I pomimo naprawdę szczerego umiłowania ojczyzny cieszę się, że nasz aktualny dom to Włochy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz