wtorek, 24 stycznia 2012

Martwa pora

Między 12.00 a 15.00 panuje w domu martwa pora.
Mała śpi,a ja albo mogę odespać nocne przygotowywanie "meka", albo popracować, jeśli coś mi podesłano do tłumaczenia, albo po prostu poczytać...
Czasem udaje się i jedno i drugie. Szczególnie ostatnio.
Młodsza wydłużyła nieco drzemkę.
Nie wiem, czy to za sprawą montowania się w łóżku Starszej pod ciepłą ponykową kołderkę, czy po prostu kolejna zmiana przyzwyczajeń.
Dla równowagi zmieniła również sposób wieczornego zasypiania.
Do tej pory na hasło "śpimy" wskakiwały obydwie do swoich łóżek.
Po kilkunastu minutach usypiały.
Od tygodnia Młodsza zanoszona jest na rękach w wersji drąco-płaczącej.
Często zmienia jednak zdanie i po omacku szuka drzwi, a następnie krąży po domu.
Mnie po 22.00 wyłączają usługę "cierpliwość"...

2 komentarze:

  1. Czy Starsza też miała taką zmianę jak Młodsza?
    Nasz dwulatek w ciągu dnia śpi niezmiennie po 2 godziny (dzięki Niebiosom!), a wieczorem zasypia około 21, ale z tym też jest zabawa, bo co rusz kombinuje, jak by tu wrócić do zabawek albo jeszcze na chwilę wyskoczyć z łóżka. A jak już się położy, to i tak najczęściej zasypia rodzicu, który tego dnia ma szychtę :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Starsza drzemki w ogóle nie stosowała, była jak tajfun, padała dopiero wieczorami, i to też nie zawsze...

    OdpowiedzUsuń