czwartek, 5 stycznia 2012

Cud-miód

Gardło wydaje się być już zdrowe.
To niesamowite, jeden tylko dzień porządnej dawki wszystkiego, co jest w miarę naturalne i ma witaminę C i po nieprzyjemnym pieczeniu nie ma śladu.
Przezornie robię sobie rozgrzewającą dawkę miodowej mikstury.
Dla uporządkowania porannych myśli zapodaję mozartową-playlistę, leci Horowitz, Gulda...
Dziewczyny dalej mają małe fuso orario i dosypiają gdzie popadnie po znikomej dawce śniadania.
Wystraszone słońce zaprasza na poobiedni spacer.
Może się skusimy...

3 komentarze:

  1. Zdrowia życze :) i prosze o wskazówkę jak zrobic taką cudowną miksturę, bo pieczenie gardła doskwiera i mnie :( pozdrawiam z wietrznej północy Polski / "podczytywaczka" Lila

    OdpowiedzUsuń
  2. Lilo! Dziękuję! A mikstura? Prościzna! gorąca woda + wyciśnięta cytryna + 2 łyżki miodu...
    polecam też mielony len, jeśli nie brzydzą Cię lepkie glutowate papki, len łagodzi.... zdrowiej i pozdrów północną polskę, bo tęskno mi czasami:)

    OdpowiedzUsuń
  3. w prościźnie MOC ! Dziękuję:) siemie lniane - no właśnie, przeciez do DAR NATURY. Ja nie wiem, że głowy mojej nie trzymają się takie banalne domowe sposoby i cierpię zamiast działać.
    Polskę pozdrawiam:) mimo, że brzydka, wietrzna, zimna i mokra. A słońca, nawet wystraszonego BRAK! zdrowia!/ L.

    OdpowiedzUsuń