niedziela, 25 grudnia 2011

Słodka Puglia


Puglię odkrywam na swój sposób.
Regularnie.
Trochę, rzec by można od niechcenia, bo przecież nie jestem tu już tylko jednosezonową turystką, ale poniekąd stałą bywalczynią.
Puglia to dla mnie kuchnia mojej teściowej. Na pierwszym miejscu.
Mała kuchenka z małym okienkiem wychodzącym na krzykliwe podwórko.
Z tej małej kuchenki wychodzą ogromne skarby.
Lata praktyki, zamiłowanie, umiłowanie dobrego jedzenia, produktów dobrej jakości, tutejszych specjałów.
Boże Narodzenie to przede wszystkim słodycze.
Domowej roboty.
Przygotowywane już od połowy grudnia, bo im starsze tym lepsze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz