piątek, 23 grudnia 2011

Oby nie cisza przed burzą...

Słońce. Młodsza śpi.
Prawie spakowani.
Prawie przygotowani do jutrzejszego wyjazdu na południe do teściów.
O 16.20 szkolna festa.
Trochę kaszlu i kataru, ale wszelkie normy zachowane, więc nie siejemy paniki.
Zaraz zaparzę sobie małą kawę. Doleję mleka. Otworzę na oścież okno w sypialni i wystawię twarz do słońca.
Jest cicho. Jest dobrze...

2 komentarze: