poniedziałek, 7 listopada 2011

Za dużo naraz

Klasyka. Chcesz dobrze - robisz źle.
Wczorajszy dzień nabity po brzegi wydarzeniami.
Najpierw przedobiedni spacer.
Potem tradycyjna już pasta fresca robiona przez Starszą i męża.
Po obiedzie wyskok na miasto.
Wzięliśmy udział w przetargu na zakup starych mebli wyprzedawanych przez urzędy kilku okolicznych miast. Przetarg był niejawny. Powrzucaliśmy kilka ofert.
W najgorszym wypadku, jeśli wszystko zgarniemy, będziemy musieli kupić biały motor bmw używany przez włoską policję, olbrzymi kuchenny kredens, dwa gigantyczne biurka i stół kuchenny...
Potem spacer po mieście i degustacje. W mieście w sobotę rozpoczął się coroczny festiwal kulinarny.
Na koniec szybka wizyta w muzeum i wystawa lutnictwa.
Zachciało nam się jeszcze do tego wszystkiego koncertu, którego ostatecznie nie zobaczyliśmy, bo dziewczyny same dały ekstremalny popis.
Wróciłam do domu kompletnie wykończona.
Młodsza staje się koszmarnie nieznośna.
Za całokształt obrywa starsza.
Nocna rozmowa z mężem.
Postanawiam poprawę.
Od dzisiaj.
Obiecuję.
Będzie spokojniej.
Bez darcia, krzyków, pośpiechu.
Obiecuję.
Zaczynam się starać. Od zaraz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz