piątek, 4 listopada 2011

Puglia i moja ulubiona "kuchnia uboga"



Moja teściowa jest na wagę złota.
Jak zwykle moje zdolności kulinarne kończą się liście zakupów.
Dziś boćwina, ziemniaki i stary suchy chleb.
Zdrowo i tanio.
Reszta podyktowana skrupulatnie przez telefon...











A sprawa jest bardzo prosta.
W posolonej wodzie, z dodatkiem ząbka czosnku, gotujemy pokrojone na kawałki ziemniaki. Ugotowane ziemniaki wyciągamy.
W tej samej wodzie gotujemy niezbyt długo, około 20 minut, boćwinę.
Pod sam koniec gotowania wrzucamy kawałki suchego chleba i czekamy, aż rozmięknie.
Potem wszystko mieszamy, starając się, żeby nie zgnieść za bardzo ziemniaków i aby uniknąć efektu "papki".
Polać olejem extravergine i wcinać!

2 komentarze:

  1. Muszę koniecznie spróbować. Tylko jak znam siebie - wyjdzie mi ciapa...

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam się, tym razem o ciapę się lekko otarłam... :)

    OdpowiedzUsuń