czwartek, 10 listopada 2011

Moje małe radości


Słońce. Niespodziewane, darowane, ciepłe listopadowe słońce.
Pakujemy z Młodszą do wózka Bolka. Lolek chwilowo gdzieś się zgubił.
Gnamy przed siebie. Byle twarzą do słońca. Byle grzało.
Zdejmujemy szaliki. Rozpinamy swetry.
Po zabawie docieramy do straganu. Dziś targ. Mercato.
Nie miałam żadnych planów zakupowych, ale gdy zobaczyłam stos szalików i czapek - oszalałam...
Wieczorem domowa pizza zamiast mięcha.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz