poniedziałek, 3 października 2011

Uroczysta kolacja

Bodajże trzy lata temu, w sierpniu, po podpisaniu umowy z firmą wykonawczą poszliśmy z mężem na uroczystą kolację do chyba najdroższej restauracji włoskiej w mieście. Dom miał być gotowy w trzy miesiące. Mieliśmy tam zamieszkać, szczęśliwi, z dala od miasta, z własnym ogromnym ogrodem i grządkami z pomidorami, ogórkami itd.
Reasumując tamto wydarzenie, już absolutnie archiwalne, jedzenie było do kitu, firma dom budowała prawie 2 lata, a my w domu, który skończyliśmy systemem gospodarczym nigdy nie zamieszkaliśmy.
Dziś kolację robię sama. Zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz