niedziela, 23 października 2011

Sobota w wersji slow

Już dawno wiedziałam, że jesteśmy rodziną typu "slow life" i "slow food".
Słowa typu "pospiesz się", "szybciej", "co się tak wleczesz" powodują u męża absolutną furię. Odpuściłam sobie więc już kilka dobrych wspólnych lat temu.
Kolejne slow, którego muszę się nauczyć to "slow sobota".
Nici moja droga ze sprzątania, ogarniania całotygodniowych zaległości, absolutnie zapomnij o planowaniu wczesnoporannej wycieczki lub sobotnich porannych wspólnych zakupów - próbowałam - nie wychodzi. Sobota u nas to piżama do dwunastej, niepościelane łóżka, ogólny rozp....ol sytuacyjny. Niech i tak będzie. Jak zwykle - dostosuję się Panie władzo!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz