poniedziałek, 24 października 2011

Muzyczny portet, czyli emocje na zawołanie

Jeśli kiedykolwiek zdarza mi się przeklinać na swój los lub zapominać, jakim skarbem jest życie, samo w sobie... słucham Yasmin Levy - Gracias a la vida. Płacze mi się przy tym całymi litrami.

Gdy chcę zobaczyć zimę w moim rodzinnym mieście, poczuć płatki śniegu na policzkach, poczuć pod nogami błoto, to nawet w sierpniu działa Tak jak śnieg - Badach, Stankiewicz i Szcześniak

A wieś? Moja kochana polska wieś, z lasem na horyzoncie, z rolnikiem, który zawsze skina głowę przejażdżając koło płotu, z rosą o poranku i przed wieczorem, z polem i zoraną ziemią - Turnau i Sojka w Soplicowe

Lekcje śpiewu i pianina, popisy moich uczniów, moi mali bohaterowie, ich występy... Oleta Adams - Get Here

Gdy chcę przypomnieć sobie naszą historię miłosną, nasze początki w najpiękniejszym mieście Toskanii, zawsze, nieodwołalnie Alex Baroni i piękne Cambiare.

To powiem tylko na ucho, szeptem...tak, żeby nikt nie słyszał... Ennio Morricone - Deborah's Theme

i Morricone po raz drugi, tu się docieramy, żeby niebawem wystartować w długą wspólną piękną życiową podróż.... Gabriel's Oboe

a to, gdy chcę się tak po prostu banalnie po babsku poprzytulać ... Button Huckers i Między nami

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz