poniedziałek, 24 października 2011

Hania

W liceum była pewna dziewczyna.
Dziwna. Ekscentryczna. Z gatunku zakręconych.
Mnie nie lubiła.
Ja ją podziwiałam. Miała piękny głos. Była absolutną amatorką, typowym naturszczykiem, obdarowanym po prostu w linii prostej przez Boga.
Pomiędzy nami stanął, jak to zwykle bywa, facet.
A szkoda.
Raz lub dwa wystąpiłyśmy gdzieś razem. Między innymi właśnie z tą piosenką.
I na tym koniec.
A szkoda.
Dziś, po ponad dziesięciu latach nie mamy absolutnie ze sobą kontaktu.
A szkoda.
Ona jest matką, ja jestem matką.
Nasze starsze dziewczynki urodziły się prawie w tym samym dniu.

A głos miała taki... Mireille Mathieu - My life

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz