czwartek, 27 października 2011

Ekonomia ruchu

Moja ukochana Pani Profesor z fortepianu zawsze powtarzała mi na lekcjach to, jak ważna jest u pianisty ekonomia ruchu czyli piękny dźwięk bez zbędnego ruszania łokciami czy ramionami, o głowie nie wspominając.
Od tamtych czasów minęło ponad dziesięć lat.
Moja ukochana Pani Profesor jest nadal moją ukochaną Panią Profesor.
Spotykamy się często. Kiedy tylko możemy.
Ostatnimi czasy jednak, zamiast o ekonomii ruchu na klawiaturze rozmawiamy o ekonomii ruchu w wersji domowej i tak przy jednej z ostatnich wizyt zostałam poinstruowana jak i dlaczego unikać "pustych kursów".
Kursuję zatem między kuchnią a salonem, zawsze z pełnymi rękami, zbieram kubki z niedopitym mlekiem, półbrudnawe serwetki, okruszki z porannego śniadania, wczorajsze skarpetki.
Pani Profesor, a miała być Pani od tego roku na emeryturze!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz