niedziela, 23 października 2011

Chwila ciszy przymusowej...

A jednak jest tam ktoś u góry, kto tym wszystkim steruje.
Przez ostatniotygodniową delikatną formę depresji jesienno-matczynej przybył jeden kilogram. Zaczęło się zrzędzenie, wieczorne wybuchy frustracji i inne z serii "wylejmy żale na biedne dziecko". I buch - odezwała się czwarta ósemka. Ból zęba, ból całej szczęki, ból głowy i ból chyba węzła chłonnego doszczętnie mnie znokautował.
Jestem potulną milczącą niejedzącą owieczką...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz